Jak pachnie Kościelisko?

A więc jestem na tych swoich wymarzonych, wytęsknionych wczasach. Dotarliśmy z tabunem walizek, tygodniową wałówką i zapasem ciepłych skarpet. Podróżujemy w małej grupie, bo tak najlepiej się zrelaksować, odciąć się od całego świata, włącznie z najbliższymi.
Wybraliśmy to miejsce ze względu a jego niezwykłą urodę i miłość do gór, która energicznie krąży w naszych żyłach i raz na jakiś czas daje o sobie znać. Znalezienie hotelu nie było problemem – po wpisaniu: 'noclegi Kościelisko' wyszukiwarka zasypała nas najróżniejszymi propozycjami. Nasz pokój jest bardzo skromny, ale cichy i w przystępnej cenie.

Jest siódma rano, przyjechaliśmy wczorajszego wieczora. Jesteśmy już wypakowani i umyci. Niektórzy w piżamie w króliczki, z kubkiem herbaty z miodem usiedli przed biurkiem, by coś dla was napisać. Jakie wrażenia? Słychać śpiew ptaków za oknem i odgłosy krzątania się przysadzistej gospodyni w kuchni, która zdaje się, szykuje właśnie śniadanie. Mamy nadzieję, że dla nas bo umieramy z głodu. Z oddali słychać dziewczęcy śpiew. To chyba mała córka właścicielki domu zrywająca kwiaty w ogrodzie.
Promienie słońca przebijają się przez szybę łaskocząc czule twarz. Zmarzluchy otulają się szczelnie wełnianym kocem, od którego bije charakterystyczny zapach góralskiej chaty. Jest cudnie. Widać przez okno skradającego się małego czarnego kota w sadzie. Pewnie też poluje na śniadanie.

W powietrzu unosi się zapach drewna, herbaty, nowej pościeli. Całkiem przyjemnie. W powietrzu czuć też drobinki męskich perfum, ponieważ naprzeciwko pomieszkuje przystojny malarz. Dorabia wystawiając swoje dzieła na Krupówkach. Jutro o tej porze będziemy już dawno w górach, jednak dzisiejszy dzień poświęcamy na zwiedzenie okolicy. Już widzieliśmy, że tu blisko jest jezioro, jaskinie, strumyki- wszystko w zasięgu ręki. Spa? Proszę bardzo! Jest basen- oczywiście! Wszystko czego spragniony wrażeń i turysta potrzebuje można tu znaleźć. Widać też biegające radośnie dzieci i parę uroczych staruszków spacerujących by pooddychać zdrowym powietrzem. Można też tu spotkać starszą kobietę dojącą kozę. I kwitnące krokusy. Syn gospodyni wbiegł by skraść starej matce całusa na pożegnanie.

A więc jak pacnie Kościelisko? Miłością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>